Sunday, June 25, 2017

#104 When it rains it pours



They say when it rains it pours.

I lost my job and have another one already. Why did I lose it? I don’t even know, no reason but maybe there is but it’s not my fault at all. Geez I really need to write a second book one day ;) The new job is way much better and that’s all that matters :) But I don’t even know for how long I am going to have it. But you know what? I’m going to be fine no matter what!

I also wanted to re pierce my medusa and it didn’t work out at all. I was at the piercing studio here in my town and it wasn't pierced straight. I broke down a little and didn’t even wanna go back there I had such a trauma! But my hubby’s my support and he said I’m gonna re pierce it in Poland, at the right studio. He’s not a big fan of piercings himself but he’s so supportive… he’s just what I needed!

And exactly what I feared would happen just happened. My mom's got cancer and I just found out today that it's malignant. But she’s also got me and I won’t ever leave her. That’s why I’m getting her some unconventional methods of treatment that she asked me for. And I truly believe she’s going to be fine! But it's all because of the stress my fucking father provided us over the last 9 months. Nevertheless I'm not gonna leave it like that and he's gonna pay for everything!


And this is the town I live in on the pictures. I’m still at this adjustment process and it’s hard but I’m going to be ok. I’m glad to gain all of these new experiences and learn from them. I’m also glad that these tough situations only bring me and my husband way much closer. So one day when we finally have our place, we’re gonna be proud of ourselves that we managed to get it on our own, without anybody's help.



Mówią, że jak się wali to wszystko naraz.

Straciłam pracę i już mam nową. Czemu ją straciłam? Nawet nie wiem, bez powodu ale może jednak takowy jest ale zupełnie nie z mojej winy. Kurde naprawdę muszę kiedyś napisać drugą książkę ;) Nowa praca jest o wiele lepsza i to się liczy :) Ale nawet nie wiem przez jaki okres czasu będę ją miała. Ale wiecie co? I tak dam radę nie ważne co by się działo!

Chciałam także ponownie przebić mój kolczyk, meduzę, i nic z tego nie wyszło. Byłam w studio piercingu tutaj w moim mieście i kolczyk został krzywo przebity. Trochę się podłamałam i nie chciałam nawet tam wracać taką miałam traumę! Ale mój mąż mnie wspiera i powiedział, że przebiję sobie ten kolczyk w Polsce w odpowiednim studio. Nie jest on zbyt wielkim fanem piercingu ale mam w nim wielkie oparcie... jest dokładnie tym kogo mi trzeba!

Tymczasem stało się dokładnie to co obawiałam się, że się wydarzy. Moja mama ma raka i właśnie się dzisiaj dowiedziałam, że to nowotwór złośliwy. Ale ma także mnie a ja jej przenigdy nie zostawię. Dlatego załatwiam jej niekonwencjonalne metody leczenia o które mnie prosiła. I szczerze wierzę, że wszystko będzie dobrze! Ale to wszystko przez ten cały stres jaki mój pieprzony stary zapewnił nam przez ostatnie 9 miesięcy. Niemniej jednak ja tak tego nie zostawię i on za to wszystko zapłaci!

A na zdjęciach widzicie miasto w którym mieszkam. Ciągle się tutaj aklimatyzuję i jest ciężko ale będzie okej. Cieszę się z tych wszystkich nowych doświadczeń i wyciągania z nich wniosków. Cieszę się także, że te trudne sytuacje tylko zbliżają do siebie mnie i mojego męża. Tak że pewnego dnia, kiedy będziemy już mieć swoje własne mieszkanie, będziemy z siebie dumni, że sami sobie na nie zapracowaliśmy, bez niczyjej łachy.
















Photos: Adam & Venus
Processing: Venus

Sunday, June 04, 2017

#103 Leave to Live


This blog is going to change a little bit. I’m not gonna post my outfits any longer because I left most of my clothes in Poland since I wasn’t able to take’em here. I’m just gonna post the regular pics of myself, from my trips etc, just my life in Netherlands.

I came here over 3 weeks ago but it feels like I’ve been here for like 2 months, there’s just so much going on! A lot of things are different than in Poland: the buildings, stores, everything. It makes it a little bit hard for me to get used to this whole situation. New country, new work, new people… it’s a little bit overwhelming sometimes. The first days were tragic, I just didn’t know where I fit in, I felt I wasn’t good enough for my job, I couldn’t eat but my husband was there for me all the time and it helped me survive really. If it wasn’t for him I’ve no idea what I would do. 

The job is ok, people are nice, helpful and they respect you. Unfortunately I have way much more different experience from Poland. Not in every single job I had of course but most of them. Not to mention the contracts and money! If you have a regular job in Netherlands you can easily provide for yourself and lead a normal life, not like in my own country :( And this is what makes me so damn sad. A lot of my compatriots had to leave whether they wanted it or not. Many of my friends already have, even years ago. I didn’t want to leave but I had no choice as well. I’m homeless and my dream is to have a place to live and I plan to make it happen in a few years, I know it will be one of the happiest days of my life :) I also have some other dreams and goals and it’s just easier to accomplish them here. 

I live in a small, beautiful town and I work here as well. I just hope everything goes the way I planned. But I'll leave the further description of the conditions that I live in for my second book since I haven't even finished the first one so ;) Nevertheless I'm happy that I have a constant access to warm water and heating and I didn't have it when living in a house.

And I left to live longing for Wrocław so bad but that’s just the way it had to be. One day I’ll be back and we’ll be together again, this time for good and nothing will tear us apart :)



Mój blog się nieco zmieni. Nie będę już publikować zdjęć moich stylizacji bo większość ubrań zostawiłam w Polsce jako, że nie miałam możliwości ich tutaj zabrać. Będę dodawać swoje zwykłe zdjęcia, z moich wycieczek itp., po prostu z mojego życia w Holandii.

Przyjechałam tutaj ponad 3 tygodnie temu ale czuję się jakbym już tu była ze 2 miesiące, tyle się dzieje! Wiele rzeczy jest tutaj  innych niż w Polsce: budynki, sklepy, no wszystko. To sprawia, że trochę trudno jest mi się tutaj zaaklimatyzować. Nowy kraj, nowa praca, nowi ludzie... czasem mnie to przytłacza. Pierwsze dni to była tragedia, nie mogłam sobie znaleźć miejsca, czułam że się nie nadaję do tej pracy, nie mogłam jeść ale mój mąż cały czas mnie wspierał i dzięki niemu tak naprawdę przetrwałam. Gdyby nie on to nie mam pojęcia co by ze mną było.

Praca jest w porządku, ludzie są mili, pomocni i Cię szanują. Niestety mam zupełnie inne doświadczenia z Polski. Nie w każdej pracy oczywiście ale w większości z nich. Nie wspominając już o umowach i pieniądzach! Jeśli masz zwykłą pracę w Holandii to możesz się z łatwością utrzymać i prowadzić normalne życie, nie tak jak w moim kraju :( I to mnie właśnie tak bardzio smuci. Wielu z moich rodaków musiało wyjechać czy tego chcieli czy nie. Sporo z moich znajomych wyjechało, nawet już lata temu. Ja nie chciałam wyjeżdżać ale też nie miałam wyboru. Nie mam domu i moim marzeniem jest mieć swoje mieszkanie i planuję to marzenie w ciągu najbliższych lat zrealizować, wiem że to będzie jeden z najszczęśliwszych dni mojego życia :) Mam też parę innych pragnień i celów a tutaj jest po prostu łatwiej o ich realizację. 

Mieszkam w małym, pięknym mieście i tutaj też pracuję. Mam nadzieję, że wszystko mi się ułoży tak jak to sobie zaplanowałam. Ale szerszy opis swoich warunków mieszkalnych zostawię sobie na drugą książkę jako, że nawet jeszcze nie skończyłam pisać tej pierwszej ;) Cieszę się jednak, że mam stały dostęp do ciepłej wody i ogrzewania, bo nie miałam tego mieszkając w domu.

I wyjechałam by żyć, bardzo tęskniąc za Wrocławiem ale tak to właśnie musiało być. Pewnego dnia wrócę i znów będziemy razem, tym razem na zawsze i już nic nas nie rozdzieli :)



A trip to the pond :)

Wycieczka nad staw :)





And there's a little bird family ;) There are also dragonflies in the photo and I couldn't pick the better earrings and necklace for myself on that day ;)

No i jest mała ptasia rodzinka ;) Na zdjęciu też są widoczne ważki a ja nie mogłam sobie wybrać na ten dzień lepszych kolczyków i wisiorka ;)



In Netherlands people ride bicycles a lot and so are we :)

W Holandii ludzie sporo jeżdżą na rowerach, więc jeździmy i my :)




I walk and cycle a lot in NL so I just need to sit on a bench sometimes ;)

Dużo chodzę i jeżdżę na rowerze w Holandii to sobie czasem muszę przysiąść na ławeczce ;)


The ponies! I love horses no matter the size ;)

Kucyki! Kocham konie, niezależnie od rozmiaru ;)



Peek a boo! :)

A kuku! :)


Photos: Adam & Venus
Processing: Venus

Follow My Blog With Bloglovin

Follow on Bloglovin

Hype On Lookbook.nu